Pokojowo do demokracji (cz. 9) – Co z „nimi”?

Bardzo ważnym pytaniem, na które ciężko sobie odpowiedzieć w trakcie walki o demokrację, ale którego nie da się uniknąć w trakcie zmierzania do celu jest – jaką postawę przyjąć wobec „onych”? Zwolenników, wykonawców reżimu? Piętnować czy ocieplać z nimi stosunki? Zawstydzać czy zasypywać przepaście?

Sharp podkreśla, że unikanie rozwiązań siłowych zakłada unikanie walki z kimkolwiek osobiście. Echo tych słów pobrzmiewa w KODowym haśle „nie jesteśmy przeciw PiS”. Zawsze należy mieć na uwadze, że piętnujemy zło, nie przynależność polityczną. Należy zauważać przyzwoite osoby po „tamtej stronie”, ponieważ istnieje szansa, że w ramach pękania monolitu (pisaliśmy o tym w odcinku 6) przyzwoitsze jednostki odsuną się od władzy nadużywającej swoich prerogatyw. Im więcej rys na monolicie, tym więcej osób może odczuwać pokusę, by odejść. Choćby było ich niedużo, takie gesty są nie do przecenienia, ponieważ ukazują w jasny sposób słabość racji danej dyktatury, a ponadto zdrada ze strony swoich boli najbardziej. Dysydenci mogą być także nieocenionym źródłem informacji o porzuconym właśnie środowisku, dlatego należy przywitać ich jeśli nie z entuzjazmem, to chociaż z szacunkiem i starannie wysłuchać, co mają do powiedzenia. Ponadto, dla utrwalenia wiary, że obecny reżim musi przegrać, niezbędne są tego oznaki, a odchodzenie zwolenników i topnienie szeregów jest takiego rychłego upadku niewątpliwą oznaką.

Z drugiej strony, nie należy kierować nienawiści wobec osób, które z racji pełnionego zawodu muszą być zaangażowane w działania reżimu – koronnym przykładem są policjanci. Nie mają oni wpływu na stanowione prawo ani na wydawane im rozkazy. Należy uważać bardzo, by nie antagonizować policjantów, gdyż może to być zgubne dla bezpieczeństwa ludzi, jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli. Sharp zaleca, by spojrzeć na nich raczej jak na ofiary systemu.

Przewodnim hasłem ruchu demokratycznego nie może być odwet, jakkolwiek niezbędne może być naprawienie szkód i przywrócenie ładu demokratycznego, co oznaczać będzie likwidację pewnych stanowisk lub postawienie pewnych osób przed sądem, choćby dyscyplinarnym. Jednak strach przed odwetem masowym, wycelowanym we wszystkie osoby powiązane z reżimem lub wszystkich jego zwolenników spowoduje konsolidację szeregów. „Szary” obywatel powinien mieć rosnące poczucie, że popieranie władzy mu się nie opłaci, że jest ona tymczasowa, musi szybko upaść i że kiedyś poparcie lub współdziałanie z nią będzie powodem do wstydu. Rozpowszechnienie tego przekonania umożliwi masowe poparcie działań ruchu oporu.

Logiczną konsekwencją powyższych punktów jest nieortodoksyjny stosunek do tego, co niedemokratyczny reżim wypracował. Nie wolno nigdy zakładać ani głosić, że celem demokratów jest odwrócenie absolutnie wszystkich działań powziętych w czasach dyktatury, ponieważ mogą zapaść w tym czasie decyzje dobre lub neutralne (jak zapowiadana zmiana prawa dotyczącego ochrony zwierząt), a jeśli nie ma pewności co do ich oceny, można odłożyć decyzję na później lub tylko częściowo zmodyfikować. Krucjata przeciwko wszystkiemu, co stworzył system, jest działaniem odwetowym, zaprzecza ideałom demokracji oraz zantagonizuje przegranych, stwarzając ryzyko kolejnej kontrrewolucji. Należy pogodzić się z faktem, że zwolennicy niedemokratycznej władzy nie znikną z momentem jej ustąpienia lub przegrania wyborów i trzeba będzie z nimi żyć w jednym państwie, w miarę możliwości pokojowo. Zadaniem opozycji demokratycznej jest zaplanowanie, w jaki sposób uczynić przegraną znośną i mało bolesną dla szeregowych obywateli. To są bowiem często sąsiedzi czy koledzy z pracy, a zwycięstwo nad niedemokratyczną władzą będzie jedynie wtedy trwałe, gdy na zawsze utraci ona zwolenników.

Jest to być może najtrudniejsza lekcja demokracji.

Katarzyna Knapik

Część 8. Ważne pytania strategii >>>


Cykl „Pokojowo do demokracji” będzie się składać z felietonów zainspirowanych filozofią ruchów non-violence, przede wszystkim twórczością Gene’a Sharpa, teoretyka pokojowych ruchów demokratycznych i wolnościowych. Jego idee, zainspirowane działalnością Ghandiego, ale także polską Solidarnością, były pomocą merytoryczną dla rządów Litwy, Łotwy i Estonii podczas pokojowego oddzielenia od ZSRR w 1991 roku, dla ukraińskiej Pory, białoruskiego Żubra, serbskiego Otporu, kirgiskiego Kelkelu, gruzińskiej Kmary, ale także dla tzw. arabskiej wiosny oraz ruchów demokratycznych w Iranie, gdzie posiadanie książek Sharpa można przypłacić aresztowaniem.