WSPOMNIENIE: Romana Klemensowicz

Romana
Prawie każda z nas, osób związanych z uliczną opozycją, ma z nią jakieś zdjęcie, świadomie lub nie. Bo Roma była wszędzie. Pojawiała się niemal na każdej manifestacji, marszu czy wiecu w istotnych dla niej kwestiach politycznych i społecznych. Przychodziła na spotkania edukacyjne, wspierała ludzi na przesłuchaniach i rozprawach, rozdawała ulotki, zbierała podpisy i wiele, wiele więcej. Często stawała samotnie lub w towarzystwie Marka, pośród nieprzychylnego tłumu lub wręcz agresywnych grup, narażając się na prześmiewcze okrzyki, obelgi a czasem ataki fizyczne, po których inni dawno by zrezygnowali z aktywizmu. Jeździła po Polsce i uczestniczyła w wielogodzinnych wydarzeniach, ryzykując stanem swojego zdrowia. Energią, odwagą, wytrwałością i determinacją konfudowała młodsze od siebie osoby. Aż trudno sobie uświadomić, że trwało to całe lata a i tak pozostaje pewność, że za krótko była z nami.
Roma miała w sobie potrzebę i umiejętność mówienia na głos o sprawach ważnych i niewygodnych. Nie znosiła kłamstwa, hipokryzji i nie decydowała się na konformizm.
I teraz trochę mi wstyd, że nie zrobiliśmy więcej, aby przybliżyć realizację spraw o które walczyła. Że coraz mniej jest osób zdeterminowanych do aktywności społecznej. To jasne, że zadanie jest trudne a przeszkody coraz większe. Niestety trochę zawiodły ruchy uliczne, zawiodła opozycja polityczna, ktora na naszym bialostockim podwórku tak wiele Romanie zawdzięcza…Chciałabym, abyśmy nie tylko pożegnali naszą koleżankę ale zachowali w pamięci i w sercach przykład jaki nam dawała. Abyśmy kiedyś mogli powiedzeć, że byłaby z nas dumna.
Magdalena Kijowska